W czasach historycznych,

| | W czasach historycznych, gdy Rzymianie przyswoili sobie kulturę i religię grecką, wielką czcią otaczali wesołego bożka greckiego - Dionizosa, którego zwali Bachusem. W czasie świąt związanych z kultem Bachusa urządzano procesje podochoco-nych winem jego czcicieli. Niesiono wtedy owoce figi i śpiewano pieśni, których normalnie nie śpiewa się w przyzwoitym towarzystwie. Winne grona nie zawdzięczają obywatelstwa w opowieściach biblijnych swoim wartościom odżywczym. Izraelici znali świetnie własności wina, które „rozwesela bogów i ludzi". Już sprawiedliwy patriarcha Noe, którego Jehowa w nagrodę za cnotliwy żywot zachował od potopu, znał dobrze i doceniał zalety sfermentowanego soku wyciskanego z winogron. Pewnie dlatego drzewa zaofiarowały łozie winnej koronę królewską, gdy nie przyjęła jej ani oliwka, ani figa. A więc wśród wszystkich drzew przyznano winorośli trzecie miejsce. I w innych religiach winne grona i wino miały potężnych opiekunów. W Grecji opiekunem winorośli i wina był bóg Dionizos. Pewnego razu porwali go piraci i uwieźli, by sprzedać gdzieś na targu niewolników, a on tylko się śmiał. Mimo to piraci nie podejrzewali, kogo więżą, nawet wtedy, gdy nagle główny maszt ich statku oplotła kwitnąca winna latorośl. Dopiero gdy Dionizos miał dość zabawy i zamienił się w dyszącego zemstą lwa, zrozumieli nikczemnicy, co ich czeka, ale było za późno. Lew rzucił się na bandę rozbójników. Przerażeni wskoczyli do morza, a moc boża zamieniła ich w delfiny. Uwolniony Dionizos zszedł na ląd i nauczył lud uprawy winnej jagody.
| |